Ja nie lubię pereł... tzn nie nosiłabym ich, ale jak widze u kogoś ładne perełki to ok. Na pewno bardzo kobiecy zestaw to mala czarna i perły na szyi. To jet już po prostu klasyka klasyki Albo do sukni ślubnej...
E tam, to jakieś zabobony i tyle. Skoro są niby jakieś złowróżbne to noszenie pereł powinno zawsze przynosić pecha nie? A poza tym łzy mogą być ze szczęścia
Ja bym raczej powiedziała, że to symbol kobiecości! Uwielbiam perły, pasuja one do eleganckiej sukni, ale i ze skromnego stroju, jakiejś gładkiej blluzki czy sweterka (np z golfem) zrobią szykowna kreację. Mam swoje perły od lat, co prawda sztuczne, bo na prawdziwe mnie nie stać, ale nigdy mi się nie znudzą
Nie są aż tak strasznie drogie... Moje są naturalne, przypuszczam, że hodowlane. Mozna takie kupić już za 200zł. Tzn wiem, że to niemalo, ale nie jakas nieosiągalna cena...
Mniie się podobają perły, kilka razy chcialam je sobie kupić, ale jak przymierzałam w sklepie to uznałam, że mam zbyt okrągłą twarz do takiego naszyjnika. Taki krótki sznurek pereł układa się na szyi na okrąglo, to podkreśla moje okrągłe policzki Trzeba mieć do takiego naszyjnika długą szyję i szczupłą twarz...